Geoblog.pl    DNA2007    Podróże    Czymkolwiek bądź, gdziekolwiek śpiąc...3 lata włóczęgi...    brama do Fiordolandu
Zwiń mapę
2008
03
wrz

brama do Fiordolandu

 
Nowa Zelandia
Nowa Zelandia, Te Anau
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 94595 km
 
Dojeżdżamy do Te Anau. to jakby brama wjazdowa do jednego z przyrodniczych cudów świata, Fiordolandu. Wstrętna pogoda. Jesteśmy w Alpach Południowych. Często schodzą tutaj lawiny. Stąd nie do końca pewna jest nasza wyprawa do Milford Sound. Przepisy mówią że w zależności od pogody i pory roku trzeba mieć założone łańcuchy na kołach. a jeżeli ktoś takowych nie posiada (czyli my) może je sobie wypożyczyć na którejś ze stacji benzynowych. No i masz babo placek. Człowiek ciuła te dudki, by mu starczyło do końca wyprawy, żałuje sobie na wszystko, a tutaj taki zgrzyt. 20 dol dziennie leci sobie w sina dal z powodu jakiś tam głupich łańcuchów. No ale co? skoro trzeba, to może rzeczywiście trzeba? Lepiej nie ryzykować że staniemy gdzieś po drodze, albo stoczymy się w przepaść. Ładujemy te łańcuchy do wozu i w drogę.

No tak, jest dokładnie tak jak podejrzewaliśmy. Droga wije się pod górę nie więcej niż pod kątem jakichś 20 stopni. Przy lodowcach wzniesienia były znacznie większe i nikt robił z tego powodu żadnej hecy. Gdyby nie ta afera z łańcuchami, nawet byśmy nie zauważyli, że coś może być nie w porządku. Polskie drogi jednak hartują człowieka.

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
DNA2007
Dori & Andrzej czyli DNA
zwiedziła 13.5% świata (27 państw)
Zasoby: 258 wpisów258 9 komentarzy9 111 zdjęć111 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
17.02.2009 - 17.02.2009