Geoblog.pl    DNA2007    Podróże    Czymkolwiek bądź, gdziekolwiek śpiąc...3 lata włóczęgi...    Torres del paine
Zwiń mapę
2008
14
wrz

Torres del paine

 
Chile
Chile, Puerto Natales
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 117918 km
 
Torres de Paine. Na sam dźwięk nazwy już mi się zimno robi. Wczesna wiosna to nie jest najlepsza pora do zwiedzania tej części Chile i Argentyny. Wiatr wywiewa wodę z jezior. Śnieg pada na zmianę z deszczem i gradem. Słynne iglice, to pojawiają się to znikają w chmurach. W dodatku monopol, czyli wszystko zorganizowane, tak jak nie lubimy, czyli drogo.

Wstęp do parku 30 baksów. (można obejść) Jedyne schronisko, dormitorium 35 dolców od osoby. W dodatku trzeba mieć szczęście żeby zdobyć tam miejsce. O noclegu pod gołym niebem mowy nie ma. Można zamarznąć. Ale za to trasy takie jakie lubimy najbardziej, długie i zróżnicowane. Jest więc piękny lodowiec Grey. Są góry (bo to góry hehe). Są obłędne widoki. Są i pumy, bo widziałem ślady. (Byłem sam, a ślady były na tyle świeże że skóra mi lekko ścierpła. Pumy są bardziej niebezpieczne dla człowieka niż inne duże koty) Są też wiszące na pół metra w dół, sople lodu i zamarznięte wodospady. Tak jak to na ziemi bólu.

No cóż to by było na tyle. Chociaż trzeba jeszcze dodać że ciastka w Puerto Natales były jeszcze większe i jeszcze pyszniejsze od tych w Valparaiso.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
DNA2007
Dori & Andrzej czyli DNA
zwiedziła 13.5% świata (27 państw)
Zasoby: 258 wpisów258 9 komentarzy9 111 zdjęć111 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
17.02.2009 - 17.02.2009