Geoblog.pl    DNA2007    Podróże    Czymkolwiek bądź, gdziekolwiek śpiąc...3 lata włóczęgi...    Faveles
Zwiń mapę
2008
14
wrz

Faveles

 
Brazylia
Brazylia, São Paulo
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 123319 km
 
A więc kciuki w górę! Po żałosnych śmierdziuchach w Peru i Boliwi (po których żegnaliśmy się już z życiem) Solidne, słone, ale pyszne i wielkie brazylijskie żarcie przywraca nam wiarę, że południowo-amerykańska kuchnia to nie tylko hamburgery i pizza. Nastepuje też wielki come back gorących południowców.

Do Sao Paulo przylatujemy wieczorem. Różnych rzeczy zdążyliśmy nasłuchać się na temat Brazylii. Na ogół zresztą niezbyt pochlebnych. Nic zatem dziwnego że nie bardzo uśmiecha się nam włóczęga z bagażami po tym mieście. Zwłaszcza po przygodach w Buenos Aires. I co tu zrobić ? W końcu szukamy kontaktu z miejscową Polonią, co też nie jest sprawą łatwą. Książek telefonicznych brak, język Portugalski brzmi nam w uszach trochę jak Rosyjski, choć i tak niewiele z niego rozumiemy. Zresztą nawet gdy już uda się zdobyć jakiś numer telefonu do przykładowego Kowalskiego, to okazuje się że z Polskości pozostało dziś już jedynie nazwisko. No i tak siedzimy na tym lotnisku już którąś godzinę. Zapadła noc. Cóż, w najgorszym razie przeczekamy do rana i pojedziemy sami.

Jednak koniec końców okazało się że los nam sprzyja. Wytrwałość zwyciężyła. Na nasze prośby odpowiada Pan Jan, który zgadza się nas odebrać z lotniska i przenocować.

Trochę nam głupio, gdy okazuje się że musiał specjalnie po nas przejechać ponad 30 km w jedną stronę. Na szczęście Pan Jan wraz żoną Irenką zręcznie wybawiają nas z nieśmiałości, opowiadając przeróżne ciekawe historie na temat życia w Brazylii.

Okazuje się że mieszkają tutaj już niemal od 30 lat. Pan Jan zajmuje się opracowywaniem planów i projektowaniem metra w Sao Paulo. Przez te wszystkie lata oboje mieszkali już chyba w połowie Brazylijskich miast, więc Ich wiedza jest ogromna. W Sao Paulo czujemy się jakbyśmy miasto zwiedzali z przewodnikiem.

Kolejne dni płyną nieubłaganie. Trzeba się wreszcie ruszyć. Żegnamy się z Panią Irenką, która przez ten czas gotowała dla nas pyszne Polskie obiadki. Pan Jan odwozi nas na dworzec. Żal jest nam wyjeżdżać ale co zrobić?
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
DNA2007
Dori & Andrzej czyli DNA
zwiedziła 13.5% świata (27 państw)
Zasoby: 258 wpisów258 9 komentarzy9 111 zdjęć111 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
17.02.2009 - 17.02.2009